Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 31 lipca 2014

Pierwsze testy- Amager Forårsbryg

Witam. Dzisiaj pierwszy raz na blogu pojawia się duński browar Amager. Kupiłem sporo ich piw, gdyż słyszałem same dobre słowa. Na pierwszy ogień leci Forarsbryg, czyli Biere de Garde, co oznacza "piwo do leżakowania". Ja jednak leżakować go nie będę i dzisiaj podzielę się wrażeniami. Warto wspomnieć, że w przeszłości nasz browar (Pinta) uwarzył piwo w tym stylu, ale niestety słabo je pamiętam. Sami twórcy tego trunku nazywają go piwem wiosennym "Spring Beer". Przejdźmy do rzeczy.

Piwo kupiono w Strefie Piwa (Kraków, Krowoderska) za 18zł/500ml

Podstawowe informacje:
Styl- Biere de Garde
Alkohol- 6,5
Więcej informacji nie mamy.

Piana- Średniej wysokości, jasna. Zdobi szkło i dość wolno opada, pozostawia minimalną taflę.
Kolor- Pomarańczowy, piwo lekko mętne.

Szkło- Teku

Zapach- Na pierwszym planie ziołowość, kwiatowość. Po chwili pojawia się sporo nut karmelowych oraz chlebowych. Są też akcenty przyprawowe. Aromat może skojarzyć się z belgijskim stylem Saison. Jest bardzo przyjemny, delikatny i zarazem bogaty.

Smak- Spora słodowość w postaci karmelu i nut chlebowych. Mamy oczywiście także dużo ziołowych posmaków. Jeżeli chodzi o owoce to możemy wyodrębnić nuty brzoskwini, moreli i cytryny. Z rzeczy dobrze wyczuwalnych jest też miodowy akcent. Finisz lekko goryczkowy, drożdżowy ze zdecydowanym posmakiem wspomnianych moreli. Piwo jest dosyć słodkie, z lekką kwaskowatością. Jak na 6,5% jest wysoce pijalne, dobrze orzeźwia. W życiu nie powiedzielibyście, że ma ponad 6%.

Podsumowanie- Bardzo dobre piwo. Rzeczywiście ma belgijski charakter. Mimo powiedzmy średniej zawartości alkoholu, bardzo szybko znika ze szklanki. Myślę, że może być zdradliwe także nie można przesadzać. Orzeźwiające, gładkie i pełne charakteru. Mocno owocowe, kwiatowe, słodowe. Tak chyba najlepiej można je opisać. Pierwsze doświadczenie z tym browarem jest jak najbardziej pozytywne. Noty zasłużenie wysokie. Musicie spróbować. Coś czuję, że czeka mnie sporo przyjemnych chwil przy piwach od Amager. Nie wystawiam noty za wpasowanie się w styl, gdyż dopiero drugi raz mam do czynienia z tym gatunkiem. Pozdrawiam, Michał.

Ocena (1-12)
Intensywność- 10
Wygląd (Piana, kolor, ew. osad)- 10
Ogólne wrażenia- 10

wtorek, 29 lipca 2014

Czarne Sahti- Happy Crack, Pracownia Piwa & Pinta

Witam ponownie po krótkiej przerwie i zapraszam na kolejną recenzję. Dzisiaj weźmiemy pod lupę bardzo ciekawie się zapowiadającą nowość – Happy Crack. Piwo to powstało w wyniku kolaboracji Pinty i Pracowni Piwa. Jest to Black Sahti – Sahti w fińskim stylu uwarzone z użyciem ciemnych słodów. Nigdy takiego połączenia nie próbowałem, a więc bardzo jestem ciekaw jak to wyszło. Opinie o wersji lanej słyszałem różne – dzisiaj udało się zakupić wersję butelkową i będę miał okazję wystawić własną opinię. Nie przedłużając – zapraszam do lektury!

Piwo zakupiono w: Strefa Piwa, Kraków ul. Krowoderska w cenie 7,8 zł za butelkę 0,5l (bezzwrotną).

Podstawowe informacje o piwie (z etykiety):
Styl: Black Sahti
Ekstrakt: 19,1°
Alkohol: 8% obj.
Słody: pale ale, żytni, wędzony jęczmienny, Carafa Special Typ II
Chmiele: Amarillo
Dodatki: pędy sosny, owoce jałowca, gałęzie jałowca
Drożdże: fińskie drożdże piekarskie, prasowane
IBU: brak danych

Szkło – Teku

Etykieta: No nie ma co za bardzo opisywać – po prostu czarna naklejka na butelce (swoją drogą ciekawy pomysł). Czarna jednak tylko z przodu, z boku znajdziemy białe tło, a na nim dokładny skład, informacje o alkoholu i ekstrakcie, loga Pracowni oraz Pinty, a także datę ważności i informację, że piwo uwarzone w browarze na Jurze w Zawierciu.

Piana: Nikła, zbudowana z większych pęcherzy. Właściwie od razu opada pozostawiając minimalny kożuch. Kolor piaskowy. Średni lacing.

Barwa: Bardzo ciemnobrunatna. Piwo jest nieprzejrzyste.

Zapach: Z butelki dominacja aromatu rozpuszczonych w wodzie drożdży piekarskich (coś jak zaczyn na ciasto do wypieku chleba), obecne również nuty runa leśnego. Po przelaniu do szkła na pierwszym planie nuty przypominające zapach roztartych w ręce igieł sosny oraz przyschniętej żywicy na jakimś iglastym drzewie, czy też cukierków o smaku leśnym (takich landrynek) – dla kogoś może to być niezbyt przyjemny aromat (można go również skojarzyć z kostką leśną do toalety) – dla mnie jednak jest dość ciekawy i intrygujący. Do niego dochodzą aromaty deserowej czekolady , zbóż, spalonego drewna oraz ponownie zaczynu drożdżowego.

Smak: Na pierwszym planie ponownie posmak „leśny” w postaci igieł sosnowych i młodych szyszek sosny pokrytych żywicą. Jest on dosyć słodki (piwo momentami sprawia wrażenie „likierowego”). Tym razem jest też wyraźna nuta roztartego w moździerzu owocu jałowca. Wyczuwalne także lekkie nuty zbóż (jest taka „pełnia” wnoszona przez żytni słód) oraz deserowa czekolada dająca wrażenie lekkiej goryczki i tworząca bardzo dziwną (acz intrygującą) całość. Na finiszu mamy lekką kwasowość oraz pozostający na języku, gorzkawy posmak „iglasto-czekoladowy”. Piwo jest bardzo nisko nasycone i sprawia wrażenie „oleistego” – stąd pijalność jest średnia. Alkohol niewyczuwalny w smaku i aromacie.

Podsumowanie: Bardzo dziwne i niespotykane piwo. Na pewno nie jest to trunek na gorące lato – bardziej by podchodził w zimny, deszczowy, jesienny wieczór.  Podsumowując odczucia, powiedziałbym krótko: czekoladowy las i piekarnia. Zdaję sobie sprawę, że Happy Crack będzie miał zarówno zwolenników, jak i wrogów, bo z pewnością nie jest to piwo, które każdemu będzie odpowiadać. Fani leśnych (takich prawdziwych, dzikich) nut aromatycznych i smakowych powinni jednak być zadowoleni – ja do takich należę i piwo mi smakowało (nie jest rewelacyjne, ale ciekawe i odważne). Zdecydowanie polecam spróbować i wyrobić sobie własną opinię. Ode mnie Happy Crack dostanie ocenę 7/10.
Pozdrawiam, Łukasz.
P.S Ja również będę obecny na otwarciu Tap House w Krakowie (jako gość, Michał pracuje tam za barem) – zapraszam więc chętnych na chwilkę pogawędki przy dobrym (18 rodzajów z Pracowni!) piwie.

Jest Szał?- Bamber, Szałpiw

Witam. Dzisiaj zapraszam Was serdecznie na recenzję nowości z browaru Szałpiw- Bamber. Jest to piwo w stylu Hefeweizen. Ostatnio bardzo polubiłem ten gatunek, a ten browar od dawna ma moje uznanie więc jestem pozytywnie nastawiony. Wydaje się to być idealna propozycja na tak upalną pogodę. Przejdźmy do rzeczy.

Piwo kupiono w Strefie Piwa (Kraków, Krowoderska) za około 7zł/500ml

Podstawowe informacje:
Styl- Hefeweizen
Alkohol- 4,7%
Ekstrakt- 12
Słody- Pszeniczny, Monachijski
Chmiele- Marynka

Piana- Średniej wysokości, jasna. Oblepia szkło i dosyć długo nam towarzyszy.
Kolor- Pomarańczowy/żółty, piwo jest mętne.

Szkło- Teku

Etykieta w klasycznym stylu. Mamy postać oraz nazwę piwa, krótki opis w gwarze oraz wszystkie podstawowe informacje.

Zapach- Klasyczne dla tego stylu nuty bananowo-goździkowe. Wspomnianego owocu jest naprawdę sporo. Bardzo przyjemny, słodki aromat z lekką, kwaskowatą kontrą charakterystyczną dla pszenicznych piw. Gdzieś w tle lekka ziołowość.

Smak- Mocno bananowe z goździkowym uzupełnieniem. Słodycz na wysokim poziomie, może nawet zbyt wysoka. Mocno zbożowe, przyjemnie kwaskowate. Finisz bananowy z wyraźną kwaskowatością i minimalną goryczką. Piwo jest bardzo gładkie, lekkie i orzeźwiające. Wysycenie trafione w dziesiątkę.

Podsumowanie- Świetny, klasyczny Hefeweizen. Nie ma się co rozpisywać. Piwo jest bardzo dobre, wpasowane w styl. Słodycz może być dla niektórych zbyt wysoka, jednak kwaskowatość fajnie to kontruje. Idealne piwo na upalne dni. Zdecydowanie polecam. Szałpiw znowu dał radę, brawo. Pozdrawiam, Michał

Ocena (1-12)
Wpasowanie się w styl- 10
Intensywność- 10
Wygląd (Piana, kolor, ew. osad)- 10
Ogólne wrażenia- 10

poniedziałek, 28 lipca 2014

Just IPA- Hornbeer Påskeøl

Witam. Wracam po dłuższej przerwie. Na pierwszy ogień idzie Easter IPA z browaru Hornbeer. Ma to być piwo idealne na wiosnę. W lecie może też się sprawdzi :) Doświadczenia z tym browarem mam jak najbardziej pozytywne. Coś już oceniałem na blogu. Przejdźmy do rzeczy.

Piwo kupiono w Alkohole Regionalne (Kraków, Miodowa) za około 20zł/500ml.

Podstawowe informacje:
Styl- IPA
Alkohol- 6,4%
Słody- Brak informacji
Chmiele- Amarillo, Simcoe, Cascade
Więcej informacji nie posiadamy.

Piana- Jasna, średniej wysokości. Oblepia szkło i długo nam towarzyszy.
Kolor- Bursztyn, lekko mętne.

Szkło- Teku

Etykieta typowa dla tego browaru. Bardzo kolorowa, malowana. Robi ciekawe wrażenie i dobrze się prezentuje. Z tyłu mamy krótką historyjkę na temat tego piwa oraz wymienione rodzaje szyszek.

Zapach- Sporo cytrusów (grejpfrut, skórka cytrynowa) oraz dobra kontra w postaci sosnowych aromatów. Zdecydowanie widać obecność Amarillo i Simcoe. Jest lekka kwiatowość oraz sporo nut karmelowych. Pojawia się też landrynkowość. Aromat dosyć klasyczny, świeży. Nie powala, ale w zasadzie jest w porządku.

Smak- Świetny balans słodyczy i goryczki. Na początku mamy tą słodką stronę w postaci karmelu oraz pomarańczy, brzoskwini. Za chwilę pojawia się grejpfrutowo-ziołowa goryczka. Finisz także jest bardziej goryczkowy niż słodki. Jest też wspomniana landrynkowość, za którą zbytnio nie przepadam. Mamy także trawiastość i nuty sosonowe. Piwo jest w miarę pijalne, orzeźwia, ale na średnim poziomie.

Podsumowanie- Dobra IPA z browaru Hornbeer. Nie mogę powiedzieć, że jest lekka i przyjemna, bo pod koniec staje się trochę nudna. Na plus balans oraz w miarę dobre uwydatnienie cech chmieli, a na minus monotonne doznania smakowe. Nic Was tutaj nie zaskoczy. Dla wprawionego hop head'a może to być za mało. Goryczka jest przyjemna, niezbyt wysoka, tak samo jak słodycz. Niby wszystko dobrze, ale nie ma szału. Polecam wszystkim, którzy lubią odkrywać nowości zza granicy, bo na pewno nie będziecie zawiedzeni. Pozdrawiam, Michał.

Ocena (1-12)
Wpasowanie się w styl- 9
Intensywność- 8
Wygląd (Piana, kolor, ew. osad)- 9
Ogólne wrażenia- 8-

czwartek, 17 lipca 2014

Norweski kunszt- Surpomp, HaandBryggeriet

Dzisiaj zapraszam na ciekawostkę z norweskiego browaru HaandBryggeriet. Chwilę czasu już nie degustowałem niczego zagranicznego, z Haanda chyba w ogóle nic, tym bardziej jestem ciekaw tego piwa. A jest to Surpomp – Sour Ale leżakowany przez 18 miesięcy w beczkach po winie. Nie jestem jakimś wielkim fanem piw „dzikich”, ale czasami przychodzi dzień, że mam na takie ochotę – dzisiaj właśnie taki nadszedł. Także zachęcam do lektury recenzji!

Piwo zakupiono w: Strefa Piwa, Kraków ul. Krowoderska w cenie ok. 20 zł za butelkę 0,5l (zwrotną).

Podstawowe informacje o piwie (z etykiety):
Styl: Sour Ale
Ekstrakt: brak danych
Alkohol: 8% obj.
Słody: brak danych (wiadomo jedynie, że kukurydziane, jęczmienne i pszeniczne)
Chmiele: brak danych
Drożdże: brak danych (zapewne Brettanomyces)
IBU: brak danych

Szkło – Teku

Etykieta: W zgodzie z „duchem kraftu”. Prosta, biała z czarnymi napisami – wygląda jak robiona w wordzie. A znajdziemy na niej wizerunek krasnala zaglądającego do drewnianej beczki, informację, że piwo leżakowało 18 miesięcy w beczkach po winie (niestety nie podali jakim), datę przydatności, przybliżony skład, styl piwa i jego nazwę, nazwę browaru oraz info, że piwo jest „a bit hasty” i w związku z tym powinno być otwierane schłodzone. Kapsel czarny, czysty.

Piana: Powitał mnie potężny gushing – piwo dosłownie „wylazło” z butelki. A po nalaniu utworzyła się niska, kremowa piana w beżowym kolorze, która szybko opadła do minimalnego kożucha. Średni lacing.

Barwa: Bardzo ciemna brunatna. Piwo jest mętne (pojedyncze, rubinowe refleksy klarowności).

Zapach: Z butelki aromat starego i skwaśniałego czerwonego wina. Po przelaniu do szkła pojawiają się różnorakie nuty zapachowe. A są to: lekka „końska derka”, czerwone, wytrawne i ciężkie wino, czekolada, lekkie nuty palone i melanoidynowe, skóra, słodkie i przejrzałe owoce (śliwki, morele, czarna porzeczka), akcenty „likierowe” (coś jak w Barley Wine), wiśniowa cola (ale niesłodka) oraz bardzo minimalny (charakterystyczny dla niektórych sourów) akcent tanich perfum, czy acetonu.

Smak: Na pierwszym planie mamy oczywiście kwas (w postaci „końskiej derki”) – ale dosyć delikatny. Dalej są nuty czerwonego, wytrawnego wina, owoców i karmelu. Są także akcenty czekolady, orzechów, likieru owocowego, ciemnego chleba oraz ponownie ten aceton. Piwo mocno wytrawne z lekkimi jedynie muśnięciami słodyczy. Finisz to pozostający na języku smak kwaśnego, młodego wina oraz lekki, przyjemnie „gryzący” alkohol, goryczki właściwie brak (bardzo minimalna i przykrywana przez „kwas”). Nasycenie niskie – pijalność średnia. Alkohol w aromacie niewyczuwalny, w smaku daje się odczuć jedynie poprzez wspomniane „gryzienie”. 

Podsumowanie: Bardzo ciekawa i nietuzinkowa propozycja. Tak ciemnego Sour Ale z nutami palonymi i czekoladowymi próbowałem pierwszy raz. I była to próba niezmiernie udana. Piwo zaskakuje bogactwem aromatów. W smaku jest kwas, ale nie dominuje i pozwala „wykazać się” innym nutom (owocowym, winnym – tak, czuć, że piwo tak długo leżało w beczkach po winie, czy czekoladowo-orzechowym). Do tego fajnie przykryty alkohol, jak na taki woltaż. Cóż, wszelkim piwoszom, których „kwasiżury” nie odstraszają zdecydowanie polecam zakupić, jeśli tylko jest okazja! Surpomp zasłużył na bardzo wysoką ocenę i taką też otrzyma – 9/10.
Pozdrawiam, Łukasz.

środa, 16 lipca 2014

Danii ciąg dalszy- Blonde, Hornbeer.

Witam. Dzisiaj recenzja kolejnego piwa z duńskiego browaru Hornbeer. Tym razem padło na Blonde inspirowany belgijską tradycją. Ostatnio pisałem na temat Dryhop, było świetne, więc i tym razem liczę, że się uda. Do tej pory nie mogę powiedzieć złego słowa o ich trunkach. Czy dzisiaj się to zmieni? Sprawdźmy.

Piwo kupiono w Alkohole Regionalne (Kraków, Miodowa 28) za około 20zł/500ml

Podstawowe informacje:
Styl- Blonde, Belgian Ale
Alkohol- 6,6%
Dodatek mieszanki przypraw.
Więcej informacji nie posiadamy.

Piana- Średniej wysokości, biała. Oblepia szkło i wolno opada.
Kolor- Ciemny pomarańcz, piwo jest mętne.

Szkło- Teku

Etykieta przypomina namalowany obraz. To chyba jest klasyczny styl tego browaru. Z drugiej strony mam dosyć długi opis, ale bez szczegółów. Piwo od razu rzuca się w oczy stojąc na półce.

Zapach- Bardzo bogaty i intensywny aromat. Łączy w sobie sporo nut owocowych w postaci bananów, skórki pomarańczowej, limonki oraz brzoskwiń. To wszystko kontrowane jest słodkimi nutami karmelu, miodu. Pojawia się charakterystyczna przyprawowość, kwiatowość, typowe dla tego stylu. Gdzieś w tle jest także przyjemna zbożowość. Ogólnie zapach jest wyrazisty, słodki, bardzo ciekawy.

Smak- Umiarkowana słodycz (miodowa) oraz lekka kwaskowatość dobrze ze sobą współgrają. Mamy przyprawowość, owoce w postaci pomarańczy, brzoskwini oraz gruszek. Jest także karmel. Finisz słodowy z lekką, przyjemną goryczką. Piwo gładkie, średnio wysycone. Mocno słodowe, drożdżowe z niezłą podbudową chmielu i wyraźną goryczką pod koniec degustacji. Zachowuje świeżość, jest bardzo pijalne. Alkohol absolutnie ukryty.

Podsumowanie- Bardzo dobra propozycja z browaru Hornbeer. Myślę, że zaspokoi oczekiwania tych, którzy wiedzą czym jest Blonde. Słodycz i kwaskowatość jest na średnim poziomie, nie męczy. Goryczka na finiszu dobrze się komponuje. Średnie wysycenie to rzecz dosyć charakterystyczna dla tego typu piw, często bywa nawet wyższe niż tutaj, więc nie przeszkadza i piwo nie traci na pijalności. Jest to także idealne piwo do degustacji, bo łączy w sobie wiele cech, ma charakter. Polecam wszystkim, sam aromat bardzo Wam się spodoba. Ja ze swojej strony chciałbym trochę mocniejszą goryczkę i wytrawność. Pozdrawiam, Michał.

Wpasowanie się w styl- 10
Intensywność- 10
Wygląd (Piana, kolor, ew. osad)- 10
Ogólne wrażenia- 9+

wtorek, 15 lipca 2014

Ryżowa IPA- Oto Mata Ipa, Pinta

Witam. Zapraszam na kolejną dzisiaj recenzję. Tym razem powrót do piwa, które piłem już jakiś czas temu. Mowa o Oto Mata IPA z browaru Pinta. Jest to IPA na nowozelandzkich, australijskich i amerykańskich chmielach z dodatkiem płatków ryżowych. Tego na blogu jeszcze nie było więc postanowiłem podzielić się swoimi wrażeniami. Mało pamiętam, chętnie sobie przypomnę smak tego piwa. Przejdźmy do rzeczy.

Piwo kupiono w Alkohole  Regionalne (Kraków, Miodowa) za około 7zł/500ml

Podstawowe informacje:
Styl- IPA (dodatek ryżu)
Alkohol- 5,2%
Ekstrakt- 14%
Słody- Pilzneński, płatki ryżowe, Carapils
Chmiele- Pacifica, Simcoe, Mosaic, Galaxy
IBU- 56

Piana- Niska, biała. Oblepia szkło i długo się utrzymuje.
Kolor- Bardzo jasny złoty, piwo jest idealnie klarowne

Szkło- Teku

Etykieta w klasycznym stylu pinty. Tym razem kojarząca się oczywiście z Japonią. Mamy dokładny skład oraz krótką historyjkę. Jest też informacja odnośnie polecanego szkła, temperatury picia oraz dań polecanych do tego trunku.

Zapach- Na pierwszym planie nuty słodu pilzneńskiego. Nieźle kontruje je kwiatowość, sosnowość oraz owoce cytrusowe w postaci limonki i grejpfruta. Aromat bardzo świeży, orzeźwiający, nieskomplikowany. Może wolałbym troszkę więcej cech chmieli, a mniej słodu, ale i tak jest naprawdę okej.

Smak- Dobra goryczka, dość intensywna i lekko zalegająca. Jest delikatna, jakby ziołowa słodycz. Mamy także owoce cytrusowe w postaci grejpfruta i limonki. Gdzieś w tle przebija się sosnowość, żywiczność. Finisz z wyraźną słodowością, akcentami drożdżowymi oraz grejpfrutem i trawiastymi posmakami. Piwo bardzo dobrze orzeźwia, jest lekkie i szybko znika ze szklanki. Jest także gładkie.

Podsumowanie- Dobra goryczka, dobry balans, chociaż słód pilzneński jak dla mnie nieco zbyt mocno dominuje nad cechami chmieli. Oto Mata IPA świetnie orzeźwia. Idealne piwo na upały. Zdecydowanie polecam. Jeżeli ktoś nie lubi wyraźnej goryczki, to nie będzie to piwo dla niego. Nie ma także ogromnej fali cytrusów i sosnowo-żywicznych aromatów typowych dla tych chmieli, chociaż jest ich całkiem sporo i robią swoje, prawie :) Bardzo dobre, lekkie piwo. Pozdrawiam, Michał.

Ocena (1-12)
Wpasowanie się w styl- 9
Intensywność- 9
Wygląd (Piana, kolor, ew. osad)- 9
Ogólne wrażenia- 9+